zamorsować po raz pierwszy relacja

Zamorsować po raz pierwszy

Zamorsować po raz pierwszy udało się z Harciolami ze Świętochłowic. Tak, tak,  pierwszy punkt z tubywalczej listy marzeń został odhaczony. Potwierdziło się również stare porzekadło, że spełnianie marzeń nie zawsze idzie w parze z wydawaniem dużych kwot pieniędzy. Czasami musimy tylko się przełamać i uwierzyć, że damy radę. W spełnieniu tego marzenia swoimi radami pomogli mi Martyna i Paweł z bloga Odjechani.com. To oni dosłownie pchnęli mnie w… lodowatą wodę 😉

Gdzie?

Po przeczytaniu wszystkich rad, zrobiłem małe poszukiwania, gdzie, a raczej z kim można zamorsować w okolicy. Znalazłem Świętochłowicki Klub Morsów Harciole, odezwałem się i stawiłem na następne spotkanie grupy. Morsy ze Świetochłowic mają swoją bazę na basenie w Ośrodku Sportu i Rekracji. Temperatura powietrza tego dnia miała 7 stopni Celsjusza, a wody 3 stopnie. Od czasu do czasu przez chmury przebijało się słoneczko, więc jak na pierwszy raz zapowiadało się chyba nieźle.

zamorsować po raz pierwszy rozgrzewka relacja

Rozgrzewka

Po zainstalowaniu głośnika z muzyką zaczęła się rozgrzewka. Pierwsze instrukcje dostałem od „starszego morsa”, więc przynajmniej wiedziałem, że jestem w dobrych rękach. Na początek kilka przebieżek dookoła basenu, a potem kilka wymachów i podskoków, żeby rozgrzać ciało. Kiedy czułem, że jest mi ciepło, pozbyłem się dolnej części garderoby (spoko, kąpielówki zostały 😉 ) i przebiegłem jeszcze jedną rundkę, żeby się dogrzać. Kiedy byłem w połowie basenu, zaczęło się i pierwsi ludzie zaczęli zanurzać swoje ciała w zimnej wodzie.

zamorsować po raz pierwszy kąpiel relacja morsowanie

Kąpiel

Podbiegłem do schodków i to był ten moment. Teraz albo nigdy! Pewnym krokiem wszedłem do basenu, znalazłem swoje miejsce i kucnąłem z rękoma na głowie. Zacząłem odliczanie. Nie chciałem być w wodzie za długo. Podczas liczenia zorientowałem się, że w ogóle nie jest mi zimno. Owszem, czułem, że jestem w wodzie i organizm wiedział, że coś jest inaczej niż zwykle, ale to było to lepsze „inaczej”.  Przez moment pomyślałem, że mógłbym tam siedzieć godzinę. I ta myśl – udało się zamorsować po raz pierwszy!

zamorsować po raz pierwszy po kąpieli relacja morsowanie

Po kąpieli

Kiedy moje odliczanie dobiegło końca, bez ociągania wyszedłem z basenu. Uczucie po wyjściu z wody było nie do opisania. Otóż, nic nie czułem. Ani zimna, ani ciepła, ani wiatru, ani… tyłka 😉 Słyszałem o małych szpileczkach, o bólu, a tu nic. Bardzo pozytywne zaskoczenie. Te kilka minut szoku dla organizmu to idealny czas, żeby się wytrzeć do sucha i przebrać. Napiłem się ciepłej herbaty i przebrany machnąłem jeszcze rundkę wokół basenu. Na koniec pożegnałem się z innymi i wróciłem do domu. Przez całą podróż gadałem jak najęty i miałem dobry humor. Teraz już nie mogę doczekać się kolejnego razu!

J.

Jak dobrze przygotować się do kąpieli dowiecie się z tekstu:

Morsowanie czas zacząć!

Sprawdźcie również:

Tubywalcza lista marzeń

 


  1. zdarza mi się pływać w górskich potokach, o naprawdę niskiej temperaturze, ale tylko pod warunkiem, że na zewnątrz jest gorąco! tym bardziej podziwiam Twój wyczyn 🙂 powodzenia w dalszych morsowaniach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *