Wiedeń zimą nie grał

Wiedeń. Pierwsze skojarzenia to wielcy kompozytorzy, pałace i muzea. Mówi się też o Wiedniu, że wszystko w nim jest ogromne, a majestatyczne budynki przytłaczają zwykłego śmiertelnika. W jednym z przewodników doczytaliśmy, że mieszkańcy miasta mają swoje powiedzenie określające stolicę – gemütlich – znaczy to mniej więcej przytulna, spokojna. Chyba jednak nie do końca. Przez trzy dni na ulicy nie usłyszeliśmy tego słowa ani razu.

Do tej relacji podchodziliśmy wiele razy. Za każdym razem jednak cofaliśmy się do początku. Tak to już jest, kiedy chce się napisać o czymś, co tak naprawdę średnio nam podchodzi. Stolica Austrii zwyczajnie nas rozczarowała. Widzieliśmy już wiele znanych miast, większych lub mniejszych, bardziej lub mniej rozpromowanych, ale Wiedeń nie dał im rady. Chociaż oczekiwania mieliśmy ogromne.
Do Wiednia udaliśmy się PolskimBusem (najtańsze możliwe połączenie z Polski). Wybraliśmy przejazd nocny, mimo że przeważnie jest droższy niż dzienny. Nam w tym przypadku zależało na czasie. Wcześniej poprzez stronę www.turez.pl zarezerwowaliśmy całkiem niezły hotel, w dobrej, jak na Wiedeń, cenie. Do centrum mieliśmy około 4 km na piechotę, a do stacji metra kilkaset metrów. Dzięki temu udało nam się zaoszczędzić na biletach – wypady pieszo, powrót metrem. Wracając jeszcze na sekundę do hotelu – na miejscu byliśmy 7h przed czasem, ale bez problemu i żadnej dopłaty dostaliśmy się do pokoju i mogliśmy odespać podróż. Duży plus dla hotelu.

Mieliśmy trzy dni na obejrzenie miasta, więc troszkę musieliśmy się spinać. Tym bardziej, że w głowie hasło – najpiękniejsze miasto Europy. Obraliśmy odpowiedni kurs i już dzisiaj możemy Wam napisać, co nas rozczarowało kompletnie (z całym szacunkiem dla tych, którzy byli olśnieni).

Prater – oj naczytaliśmy się o fantastycznym wesołym miasteczku położonym na obrzeżach. O parku pełnym atrakcji, utrzymanym w stylu retro. Miało to być jedno z bardziej obleganych miejsc. Tymczasem poza Riesenrad (słynnym diabelskim młynem), nie ma tu nic ciekawego. Karuzele są bardziej kiczowate niż retro. Samych atrakcji jest również tu niewiele. Każda atrakcja jest płatna osobna, ale samo wejście do parku darmowe. Pytanie czy warto?

Prater

Ringstraße – najbardziej reprezentatywna ulica Wiednia. Przynajmniej taką informację można spotkać w przewodnikach. Okazałe budynki miały nas olśniewać, a przepych przytłaczać. Tymczasem na ulicy znajdziemy tak naprawdę tylko kilka obiektów. Uczciwie trzeba przyznać, że warto się tędy przejść, ale ruchliwa ulica z tramwajami skutecznie dekoncentruje. Ze wszystkich gmachów najbardziej do gustu przypadł nam Ratusz, a nieco skołował parlament stylizowany na budowlę grecką.

Ringstrasse

katedra św. Stefana – miejsce, od którego zaczęliśmy zwiedzanie stolicy. Niestety trafiliśmy na renowację i spora część obiektu była zakryta. Mówi się, że to jedna z najpiękniejszych świątyń w Austrii. Na nas niestety nie zrobiła tak dużego wrażenia, ale być może dlatego, że tak jak wspominaliśmy wyżej nie mogliśmy obejrzeć jej w całości. Gigantyczna kolejka do środka i zimowa aura niesprzyjająca zbyt długiemu oczekiwaniu zmusiła nas do odwrotu.

Katedra

zegar Anker –  spodziewaliśmy się konkurencji dla praskiego Orloja, tymczasem Anker nie dorasta mu do pięt. Już samo miejsce, gdzie znajduje się zegar (między dwoma kamienicami w jednej z uliczek) nie jest zbytnio ciekawe. Co godzinę na tarczy przesuwa się jedna figurka, która charakteryzuje pewną epokę w historii Wiednia.  Byliśmy chyba jedynymi zwiedzającymi, którzy na chwilę przystanęli i obserwowali zegar. Sama zmiana figurek bez zarzutów.

anker (1)

Wiedeń i jego klimat za dnia – chyba tylko poza Pałacem Schönbrunn, miasto jest hałaśliwe i zatłoczone.

za dnia

Miejsca, które bardzo nam przypadły do gustu:

budynek Ratusza – wspaniały, okazały i bardzo ciekawy neogotycki budynek. Przed ratuszem znajduje się plac, przy którym znajdziemy posągi zasłużonych dla miasta. Z racji tego, że odwiedzaliśmy Wiedeń zimą, plac zamienił się w ogromne lodowisko. Oj, chciałoby się takich u nas.

Ratusz

Pałac Schönbrunn wraz z parkiem – sam budynek pałacu z zewnątrz robi wrażenie. Do tego ogromny park z piękną gloriettą, fontanną Neptuna i budynkiem palmiarni. Wspaniale wygląda zimą, przykryty śniegiem. Na pewno będziemy chcieli tu wrócić o innej porze roku żeby zobaczyć jak wygląda tonący w zieleni.

Schonbrunn

Hundertwasserhaus – patrząc na niego dostawaliśmy zawrotów głowy. Na pierwszy rzut oka wydaje się być pracą szalonego architekta, ale po dłuższym przyglądaniu się wszystko zaczęło układać się w jedną całość. Został zaprojektowany przez Friedensreicha Hundertwassera i co ciekawe, na co dzień funkcjonuje jako blok mieszkalny.

hunder

Wiedeń nocą – tak, to to czego brakowało nam za dnia. Cisza, spokój, pięknie oświetlone budynki i pomniki. Można było na chwilę przystanąć i zadumać się. W nocy udało nam się w końcu odnaleźć klimat miasta.

noca

Poza tym oczywiście obejrzeliśmy inne mniej lub więcej ciekawe miejsca. Wiedeń zimą to na pewno inne miasto niż wiosną czy latem, kiedy ogrody zakwitają, a ludzie może mniej się spieszą, bo mróz nie szczypie ich w nosy. Jeżeli wybieracie się tam pierwszy raz to polecamy raczej ciepłe miesiące. Kończąc, jak każdy wyjazd, który jest okazją do poznania nowych miejsc można zaliczyć go do całkiem udanych, chociaż niedosyt został spory.

Kilka zdjęć więcej:

glorietta

Glorieta w Pałacu Schönbrunn

Neptuna

Fontanna Neptuna w Pałacu Schönbrunn

hunder2

Hundertwasserhaus

mozart

Pomnik Mozarta

opera

Opera wiedeńska

P1210958

Kościół św. Karola Boromeusza

noca2

Hofburg

tezeusz

Świątynia Tezeusza wraz z Ratuszem w tle

J.

W Wiedniu znajduje się biblioteka, którą umieściliśmy w wirtualnym spacerze po najciekawszych bibliotekach świata.


  1. Szanowny blogerze nie doceniający Wiednia zimą, rzeczywiście proponuje zwiedzenie tego pięknego miasta wiosną… lub w okresie bożonarodzeniowym gdzie magia jarmarku na pewno przypadłaby Ci do gustu. Na szczęście Austria posiada miejsca, które zimą można zwiedzać w ciemno, np Tyrol – będzie grał z całą pewnością. Czytając ten artykuł ciekawi mnie tylko czy znajdziemy w tym okresie europejską stolicę, która mogłaby Cię nie rozczarować?

    • Tomku, na pewno Wiedeń wygląda lepiej wiosną kiedy jest zielono, a słońce wysoko w górze sprzyja spacerom. Jednak takie miejsce jak Prater czy Zegar Anker wyglądają podobnie przez cały rok. Wiedeń to „tylko” stolica Austrii, natomiast cały kraj na pewno ma do zaoferowania o wiele więcej 🙂 Jeżeli chodzi o stolice zimą… zawsze to będzie spór – może ja po prostu nie lubię zimy 🙂 /TuJarek

  2. Wiedeń Was rozczarował? Ja w Wiedniu byłam dwa razy (raz jako dziecko i drugi raz dwa lata temu) i za każdym razem powalał mnie na kolana. Architektura i atmosfera miasta są wręcz niepowtarzalne na skale europejska. Ale fakt, bardziej docenia się to chyba wiosna lub latem.

  3. Mnie akurat Wiedeń nie rozczarował. Byłem mniej więcej w podobnym, zimowym czasie co Wy. Jednak śniegu nie było w zasadzie w ogóle. Zakładam jednak, że muszę jeszcze raz się wybrać do stolicy Austrii, ale kiedy będzie już w szacie letniej 🙂

  4. Nie byłam w Wiedniu, ale po zdjęciach widać, że to piękne miasto (nawet zimą). Dziwię się, że Wiedeń Cię nie zachwycił, ale każdy ma inne oczekiwania wobec miasta. Ja zdecydowanie muszę wybrać się do stolicy Austrii 🙂

  5. Powiem szczerze, że właśnie dlatego Wideń nie jest na mojej to-do list. Tyle osób naokoło mówi, że to perła Europy, a ja jakoś tak, no nie wiem, niedowierzam 😉
    A możecie to miasto porównać do innego, np w Polsce? Albo Europie?
    (dla sprawdzenia czy mamy podobny gust ;-))

  6. Dla mnie Wiedeń to jedno z najbardziej przereklamowanych miejsc. Ma trochę tego specyficznego dyskretnego uroku, fajną legendę 20 lecia, ładną architekturę secesyjną, ale brakuje mu duszy, atmosfery…Nie poczułam tego miasta, nie dorosło do moich wyobrażeń stworzonych na podstawie studiowania kultury 20 lecia.

  7. Byłam w Wiedniu raz, bardzo mi się spodobał, ponieważ był to okres przedświąteczny i Jarmark Bożonarodzeniowy robił ogromne wrażenie! Niestety tak to już jest, że czasem naczytamy się o jakimś miejscu, nastawimy na nie wiadomo co, a potem jesteśmy rozczarowaniu. A niekiedy po prostu dany kraj/miasto nie przypadną nam do gustu. Może to dobrze, w końcu nie wszystko musi nas zachwycać 🙂

  8. Ja mam bardzo pozytywne wspomnienia z Wiednia, co prawda zawsze wiosennego. 🙂 Jednak też nie nazwałabym go „przytulnym”, dla mnie to słowo jest zarezerwowane dla małych miasteczek, a Wiedeń jest ogromny.

  9. Tylle razy byłam w Austrii, a w Wiedniu jeszcze ani razu… 😉 przyznam szczerze, że z reguły nie jestem wybredna i zachwycam się każdym miejscem, które mam okazję odwiedzać po raz pierwszy – tak już mam… 😛 Chętnie zwiedziłabym Wiedeń, choć faktycznie chyba lepiej byłoby to zrobić wiosną lub latem. Ten Hundertwasserhaus lekko mnie zaintrygował 😉

    • My z kolei musimy w końcu odczarować te Austrię i udać się w jakieś inne, nowe miejsce. Na pewno wybierzemy cieplejszą porę roku 😉

  10. Byłam w Wiedniu wiele razy, o każdej porze roku, miejsce zawsze zachwyca. Samo patrzenie nic nie daje, trzeba tego Wiednia trochę spróbować.

  11. A ja lubię Wiedeń. Może faktycznie zimą nie jest tak powalający, bo zimno wchodzi nam w kości i odechciewa się zwiedzać… a jeśli chce się zwiedzać, to szybciej traci się zapał.. ale Prater, że niefajny? a byłeś na tej wysokiej karuzeli krzesełkowej? piękne widoki i wysokość sprawia wielką frajdę. polecam! 🙂

  12. Cóż, ja mam świetne wspomnienia z Wiednia, byłem kilka razy, moja Ciotka miała mieszkanie w dzielnicy Floridsdorf. Byłem zawsze w lato więc mam inne porównanie – Prater, Schönbrunn, ZOO i centrum – uwielbiam. Do tego basen na dachu budynku, zjawiskowe burze z piorunami i dobra wódka z Polski – czego chcieć więcej… Zresztą, mój starszy syn jest…. z Wiednia 😉

  13. ja byłam w Wiedniu raz i mam mieszane uczucia. Pojechałam tam głównie dla Hundertwassera, bo oprócz odwiedzonego przez Was Hundertwasserhaus w mieście znajduje się też futurystyczna… spalarnia zbudowana według jego projektu, która powaliła mnie na kolana! Nie jestem fanka ani monumentalizmu, ani neoklasycyzmu, więc architektura wiedeńska to również nie moja bajka, ale klimatu temu miastu nie odmówię, a na przyszłość polecam spróbować życia nocnego 🙂

  14. Oj, miałam dokładnie taki sam problem z Wiedniem, dlatego choć odwiedziłam go już jakiś czas temu, to ciągle nie mam stamtąd relacji, bo nie wiem, jak ją ugryźć. Przytłoczył mnie i rozczarował. chociaż akurat Prater mi się podobal, nocą robi bardzo fajne, wesołe wrażenie, a jazda na jednej z najwyższych karuzeli świata to juz w ogóle bomba 🙂

  15. Wiedeń! Wiedeń uwielbiam! Ale to prawda – zwiedziłam to miasto w piękne, upalne, słoneczne dni 🙂 I był czarujący, spokojny, niezwykle bezpieczny. Galerie sztuki, architektura miasta (i jego historia!), motylarnia, parki, szarlotki <3
    Chyba byliśmy w dwóch, zupełnie innych Wiedniach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *