Druga strona medalu - igrzyska w Rio de Janeiro pełne kontrowersji

Druga strona medalu – igrzyska w Rio pełne kontrowersji

Igrzyska w Rio właśnie się rozpoczęły. Koncepcja igrzysk jest znana, bo to dosyć wczesne tematy na lekcjach historii. Wtedy jeszcze większość dzieci lubi ten przedmiot. Dla krótkiego przypomnienia – to najstarsza impreza sportowa „pod hasłem szlachetnego współzawodnictwa i braterstwa wszystkich narodów„.

Sami sportowcy to już kontrowersyjny temat, ale chcemy odejść ciut od nie do końca etycznej areny sportowej i przyjrzeć się kontrowersjom nieco z boku.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski, który przybył do Brazylii, został powitany transparentem: „Witamy w piekle. Policja i straż pożarna nie dostaje wypłaty, ktokolwiek przybywa do Rio, nie może czuć się bezpiecznie”. I wydaje się, że to wcale nie jest przesadzone. Brazylia boryka się z ogromną biedą, między poszczególnymi grupami społecznymi jest potężna przepaść i nie mówimy tu o „klasie zamożnej” i „klasie średniozamożnej”. Nie mówimy tu nawet o ludziach ubogich. Tu mowa o skrajnej biedzie, nędzy, życiu, nawet nie na granicy, ale poza granicą ludzkiej godności. Ludzie ci mieszkają mieszkają w slumsach, które w Brazylii nazywa się fawelami. W różnych częściach świata, różnie owe slumsy się prezentują. Artur Domosławski w swojej książce „Wykluczeni” przytacza przykład „latających kibli”, czyli wypróżniania w afrykańskich slumsach do plastikowych toreb i wyrzucania ich byle gdzie. W brazylijskich fawelach jest niewiele lepiej. Wychodki to podobno niebywały luksus.

Igrzyska w Rio zapędziły do pracy tamtejszych gospodarzy, ale, że to tylko gra pozorów, widać na każdym kroku. Widać to nawet w wioskach olimpijskich, w których sportowcy skarżą się: „Brudno, plamy po farbie, wody w łazience nie ma, łóżka brudne, pościel w szafie byle jak walnięta i nie wiem czy czysta, ale hitem jest brak okna w kuchni…”. A reprezentantom Nowej Zelandii oberwał się sufit w pokoju.

Artur Domosławski pisze: „My, z lepszej strony życia, udajemy się rano do toalety (…). Bierzemy do ręki pachnące mydło, używamy delikatnego papieru, dobieramy wodę do kąpieli – żeby nie była za ciepła, żeby nie była za zimna. Tu pięćdziesiąt rodzin przychodzi do jednego pomieszczenia. Trzy dziury w podłodze…”.

Jak wygląda codzienne życie w Rio? Może nie w samym centrum, ale prawie tuż za rogiem?

„Fawela Fernanda sąsiaduje z szeroką, trzypasmową ulicą. Po zmroku miejscowi bandyci zastawiają wnyki na zbłąkanych kierowców – deski z gwoździami położone na jezdni. Samochód łapie gumę, zatrzymuje się, wpada. Obrobić takiego – łatwizna.”

„Gdy leje – a w Brazylii potrafi lać – w takim domu z desek jest powódź. (…) Schowali się w betonowej rurze, dzięki temu, że na pobliskiej ulicy była awaria i służby miejskie zrobiły w jezdni rozkop. Rura okazała się dobrym schronieniem (…)”.

Kolejnym problemem Brazylii są gangi, które królują w dzielnicach biedy.

„Trzy miesiące przed mundialem wojna z narkogangami, która, jak się zdawało, należy do przeszłości – wybucha z nową siłą.”

„Donowie są dyktatorami, którzy ustalają wszystkie reguły życia wspólnoty. (…) ustanowił specjalne prawo dla kobiet: każda, która po godzinie 21 znajdzie się na ulicy, w barze, w autobusie – wszystko jedno gdzie, byle poza domem – należy do niego. Jeśli przypadkiem nie zdąży z pracy albo nie wróci na czas od znajomych i zostanie zatrzymana, spędza noc z donem lub którymś z jego żołdaków.”

„Na brazylijskim odludziu (…) ludzie znikają również w czasach demokracji. To nie aktywiści ani przeciwnicy rządów, walczący o jakąś ważną sprawę robotnicy czy inteligenci z klasy średniej. Współcześni zniknięci to analfabeci, biedni, wyrzutki świata, w którym nie potrafią znaleźć dla siebie godnego miejsca.”

Ale nie tylko:

„(…) o zabójstwie dwóch holenderskich turystów (…). Zlekceważyli przestrogi i poszli na przechadzkę po faweli (…)

Czy wobec tego dziwią doniesienia, że miesiąc przed tym, kiedy miały się rozpocząć igrzyska w Rio, na plaży Copacabana znaleziono fragmenty ludzkich ciał? A było to niedaleko areny, na której rozgrywane będą zawody w siatkówce plażowej. Natomiast na początku tego roku brazylijski dziennik „Globo” opublikował zdjęcie ludzkiej ręki unoszącej się na wodach zatoki.

Gdzie w tym wszystkim policja, wojsko, służby społeczne? To najczęściej fikcja.

„O torturach na posterunkach policji w Brazylii słyszę od lat. Znajomy adwokat, który prosi, żebym nie podawał w reportażu jego nazwiska, potwierdza, że torturowanie zatrzymanych to norma. Klienci pokazywali mu ślady pobić, skarżyli się, że policjanci wyciągali od nich zeznania, rażąc prądem. Tym, którzy oskarżają funkcjonariuszy, przytrafiają się nieszczęśliwe wypadki.”

Trochę lepiej zaczęło się dziać w trakcie ośmiu lat rządów (2003 – 2011) prezydenta Luli. Ludziom zaczęło być lepiej. Ale tylko trochę… Już na początku 2012 roku policja usunęła 6 tysięcy mieszkańców faweli na peryferiach Sao Paulo. W Rio mieszkańcy tamtejszej faweli walczyli przeciwko decyzji o zburzeniu ich osiedla. Decyzja oficjalnie miała na względzie bezpieczeństwo. Prawdziwym jednak powodem okazało się wybudowanie Parku Olimpijskiego na tegoroczne igrzyska w Rio. Niektórych przenosi się siłą, innych rzekomymi ustawami, jeszcze innym podnosi się opłaty, żeby sami musieli się przenieść w biedniejsze rejony.

Jeden z radnych komentował to w następujący sposób: „To wstyd. Mamy pokazać światu, że w Brazylii nie ma rzekomo biedy i nierówności. Żałosne.”

W połowie lat dziewięćdziesiątych oszacowano, że „na ulicach Sao Paulo mieszkało półtora tysiąca dzieci, a kolejne pięć tysięcy wiodło uliczny żywot (…). Wielu Brazylijczyków (…) twierdziło, że dane te są mocno zaniżone.”

Dzieci ulicy to również zwierzyna łowna szwadronów śmierci: emerytowanych policjantów lub policjantów po służbie, którzy na zlecenie okradanych sklepikarzy dokonują egzekucji. Mordowane w ten sposób dzieci bywają winne drobnych kradzieży – owoców, słodyczy, napojów, niewielkich sum. A jak są niewinne – ich pech.”

„Pewien pracownik socjalny opowiada o patrolu policyjnym, który dla okrutnej zabawy podpalił kilkoro dzieci na ulicy Praca da Se w Sao Paulo. Kilka dni później w tym samym miejscu inne dzieciaki podpaliły przypadkowego przechodnia.”

Sportowców i kibiców nie da się całkowicie odgrodzić od prawdziwego oblicza Brazylii. W końcu ktoś skręci nie w tę uliczkę, którą trzeba, czy trafi na nie tych mieszkańców, na których powinien. Tak też stało się z australijskim żeglarzem. Został on sterroryzowany na ulicy za pomocą broni. W biały dzień. Po tym wydarzeniu Australijski Komitet Olimpijski zażądał ochrony dla swoich sportowców.

„Fawelę Metro Mangueira założyli trzydzieści pięć lat temu biedni, ciemnoskórzy robotnicy z północnego wschodu, którzy przyjechali do Rio de Janeiro budować metro. Osiedliło się tu około siedmiuset rodzin. Po ogłoszeniu Brazylii gospodarzem mundialu władze Rio postanowiły zlikwidować slums. Na jego miejscu miał powstać parking dla kibiców Maracany.”

Mieszkańcy krzyczą jak mogą. A że często nikt im na to nie pozwala, zostawiają sygnały tam, gdzie będą one zauważone. Kolejnym z nich było graffiti umieszczone przy drodze na międzynarodowe lotnisko, które informowało przejeżdżających: „Nie mamy szpitali”.

Brazylia kojarzy się ze spontanicznością, ogólną radością, żywiołowymi reakcjami, świętowaniem pełną gębą. Jaki to procent całej Brazylii? Giselle Tanaka, urbanistka z Uniwersytetu Federalnego w Rio, powiedziała kiedyś: „Biedni mają nie psuć humoru i ładnego widoku turystom i ludziom z klasy średniej”. Igrzyska w Rio już trwają, a te słowa znowu pasują jak ulał. Gdzie w tym wszystkim braterstwo wszystkich narodów?

M.

 

większość cytatów pochodzi z książki „Wykluczeni” Artura Domosławskiego

Photo credit: AHLN via Foter.com / CC BY


  1. Bardzo dobry tekst. Widziałam kilka dni temu świetne zdjęcie. Małe, półnagie dziecko stoi na kupie śmieci w faweli i obserwuje w dali niebiańsko oświetlony stadion /i chyba fajerwerki/ To dla mnie symbol tych mistrzostw.

  2. Meksyk, Laos, Birma, Indie, Pakistan, Chiny, Rosja… to się dzieje na całym świecie, a Brazylia nie jest wyjątkiem. Wracając do tekstu, fajniej by się czytało gdyby sam tekst nie opierał się tylko na cytatach z książki, ale i było coś dodane z własnego doświadczenia w temacie faweli.

  3. Ja mam właśnie takie wyobrażenie o Brazylii, częściowo oczywiście, bo Brazylia ogromna, a znam ją z opowieści znajomej Brazylijki, która też wyemigrowała jak ja do Włoch. Swoją drogą świetny tekst!

  4. Świetny tekst. Niestety Rio, w sumie cała Brazylia, to nie tylko karnawał, kolorowe stroje, taniec i uśmiechnięci ludzie. Warto o tym pamiętać chociażby oglądając igrzyska…

  5. Nie znam Brazylii, ale decydując się na podróż po Ameryce Płd. poniekąd intuicja nie nakazywała mi wyboru tego kraju. Nie chciałabym na każdym kroku obawiać się o swoje bezpieczeństwo, bo zbaczać z drogi lubię. A to że dzieje się tak na świecie.. niestety.. szkoda tylko, że Ci którzy mogliby coś z tym zrobić tuszują rzeczywistość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *